Stan szlaków 2015 11 08

Na stronie Beskid Wyspowy nie ma wielu opisów pieszych wycieczek, ponieważ jest to strona edukacyjna. Na łamach Beskidu Wyspowego czerpiemy wiedzę o górach, a to w połączeniu z mapą człowiekowi rozumnemu wystarczy aby wytyczył swoją własną trasę. Niemniej jednak kilka przykładowych tras jest wymaganych dla początkujących jako przykład wycieczki w Beskidzie Wyspowym.

Opisując trasy przyjąłem zasadę nie przywiązywania się do tego czy trasa jest piesza czy rowerowa. Taką samą przyjemność możemy czerpać spacerując trasą rowerową jak i jeżdżąc trasą dla pieszych turystów lub łącząc te warianty z nieoznakowanymi drogami lub ścieżkami. Irytujące jest wytyczanie i szumne otwieranie szlaków na istniejących już szlakach. Jest to marnowanie pieniędzy. Jedyną korzyścią jest wzbogacanie drzew o kolejne piktogramy tak więc częstym widokiem są oznakowania na jednym drzewie szlaku pieszego, rowerowego, edukacyjnego, czasem dochodzi do kumulacji dwóch szlaków rowerowych na jednym drzewie i innych. W oparciu o leśną sieć dróg takich szlaków można wytyczyć nieskończoną ilość, niekoniecznie ma to sens.

W Beskidzie Wyspowym tak jak we wszystkich Beskidach szlaki nie są zawsze dobrze oznakowane. Trzeba więc mieć zawsze przy sobie mapę (jeśli jesteśmy tutaj pierwszy raz), a także umiejętność orientacji w terenie. W obecnych czasach w każdym telefonie komórkowym znajduje się GPS jego dokładność i funkcjonalność bije na głowę tanie GPSy turystyczne. Warto więc zapoznać się z działem GPS i zainstalować odpowiednie oprogramowanie. Taka operacja wyeliminuje możliwość zabłądzenia, chyba że wyładuje nam się bateria. Na dłuższą trasę zabierzmy więc PowerBank i włączmy myślenie.

Najczęstszymi błędami w oznakowaniu szlaków jest nieprecyzyjne ich znakowanie na rozstajach dróg. Zdarzają się też szlaki tak znakowane jakby znakerzy nie bardzo wiedzieli gdzie idą, np. nakaz skręty w lewo podczas gdy po lewej nie ma żadnej ścieżki a szlak po stu metrach zakręca w prawo…

Od około dziesięciu lat Lasy Państwowe skutecznie walcząc z nadmiarem pieniędzy stworzyły imponującą sieć dróg w lasach Beskidu Wyspowego. Wskutek tego stan szlaków poprawił się. Jest to dobre dla turystów, szczególnie rowerzystów jak i dla coraz liczniejszych kładów - dla samych gór niekoniecznie.

Pamiętam początki XXI wieku i lata wcześniejsze, szlaki były wąskimi dróżkami często zabarykadowanymi przez nieuprzątnięte gałęzie po wycince drzewa. Obecnie w dużej części szlaki są rozpychane tworząc szerokie wygodne drogi dla pojazdów spalinowych. Oczywiście istnieją i odcinki nietknięte spychaczem, na szczęście zazwyczaj nie ma na nich już gałęzi do czego przyczyniły się rozpychane drogi którymi można wygodnie ewakuować drewno z lasu.

Liczba nowych szerokich dróg niejednokrotnie o stanie lepszym od asfaltu u podnóża góry jest tak gęsta że obecnie bezsensownym jest wytyczanie nowych szlaków, wystarczający jest szkielet już istniejący. Po górach Beskidu Wyspowego możemy poruszać się w dowolnym kierunku wykorzystując te wygodne szerokie trakty. Ta gęsta sieć leśnych dróg uniemożliwia zabłądzenie, pod warunkiem że wiemy gdzie chcemy dojść i mamy podstawową umiejętność orientacji w terenie.

Pocieszające jest to że dla zdrowego turysty w Beskidzie Wyspowym nie jest możliwe zabłądzenie z skutkiem śmiertelnym (do najbliższych domostw w linii prostej jest zazwyczaj bardzo blisko). Dodatkowo każde pobłądzenie może być ciekawą przygodą, a wręcz atrakcją pobytu w Beskidzie Wyspowym.

Adam Kapturkiewicz, 2015

Stan szlaków 2001 06 17

Na sposób oznakowania szlaków i ewentualne niezgodności wynikające z tego w tym roku jak i w tamtym nie zwracałem specjalnie uwagi ponieważ nie przyglądam się nigdy szlakom. Zauważyłem tylko bardzo zabawny znak szlaku zielonego z Łopienia do Dobrej, kilka metrów przed rozgałęzieniem drogi jest znak informujący aby iść w prawo, a po prawej nie ma nic tylko chaszcze człowiek idzie parę metrów dalej, a tu nic nie ma i nie wiadomo o co chodzi dopiero po jakimś czasie wszystko się wyjaśnia.

Na Mogielice poprowadzono szlak rowerowy dla wybitnie niedomyślnych ludzi. W ogóle szlak ten to głupota, ponieważ jest oznakowany na istniejącym już od dawna szlaku pieszym, jak by ludzie nie mogli dostrzec znaku szlaku pieszego pomalowano pod znakami np. zielonymi niebieskie rowerki. To tak jakby po lesie dało się jeździć tylko jak jest namalowany rowerek, a bez rowerku nie da rady. Na takie coś szkoda pieniędzy, nie lepiej opisać możliwość jazdy po już istniejącym szlaku i na początkach szlaku umieścić tablice informacyjne dla rowerzystów. Może za niedługo na jednym i tym samym szlaku pojawią się znaki dla turystów pieszych, konnych, rowerzystów, narciarzy, itp.

Poniższe stwierdzenia nasunęły mi się po kilku wycieczkach w okolicach Tymbarku.

Na szlakach znikły barykady, co nie znaczy że wszędzie jest czysto zdarzają się miejsca gdzie ścięte drzewa tarasują szlak ale jest ich mniej, i barykady nie są takie duże i uciążliwe.

Obecnie szlak z Tymbarku na Łopień przez Chodnki jest w dużo lepszym stanie, w większej jego części został wyrównany przez spychacz przy okazji budowy leśnej drogi przez Łopien z Podłopienia na Zaświercze (Słopnice).

Natomiast szlak rowerowy na Łopień przez osiedle Podlas jest dużo gorszy i nawet jego stan się pogorszył, dla średnio zaawansowanego rowerzysty szlak jest średnio przejezdny, chodzi tu o miejsca w których sypka ziemia, błoto, kamienie wspomagane przez stromizny doprowadzają do prawie "zakopania się" kołami, podejrzewam że taki szlak dla przeciętnego rowerzysty miejscami jest nieprzejezdny w ogóle.

Szlak z Gruszowca na Szczyt Śnieżnicy (niebieski, początkowo idziemy znakami zielonymi tutaj droga bardzo dobra) też jest usiany gałęziami i zryty przez ściąganie drewna, rok temu szlak był bardzo dobry, na rowerze można było wyjechać na szczyt bez zsiadania z niego.

Więc generalnie stan szlaków w Beskidzie Wyspowym zależy od ludzi ścinających drzewa.

A szlakami nikt się nie przejmuje np. w Tymbarku na rozstaju szlaków ktoś wywalił kupę żwiru niszcząc znaki informacyjne szlaków rowerowych.


Stan szlaków 2000 04 29

Te słowa o stanie szlaków w Beskidzie Wyspowym są właściwie odniesione do okolic Tymbarku, ale podejrzewam że podobnie jest w całym Beskidzie Wyspowym.

Prawdą jest że szlaki nie są dobrze utrzymane i oznakowane. Co do oznakowania to w niektórych miejscach można naprawdę mieć kłopot z wybraniem właściwej drogi znaki są albo za bardzo oddalone albo niekiedy w miejscu zejścia się szlaku z inną leśną ścieżką lub drogą po prostu nie ma znaku szlaku.

Do napisania tych paru zdań skłoniło mnie przede wszystkim zaobserwowane barykadowanie szlaków przez ludzi ścinających drzewa.

Wszystko jest dobrze gdy na szlaku znajdują się powalone drzewa ociosane z gałęzi a gałęzie są uprzątnięte ale z takim czymś spotkałem się tylko dwa razy - przeważnie spotkamy się z stosem powalonych drzew i stertą gałęzi a to wszystko leży na szlaku.

Gałęzie i różne ich resztki możemy spotkać wszędzie - bardzo popularne są miejsca gdzie w promieniu dwudziestu metrów albo i na większej przestrzeni jest masa zwalonych drzew i rozrzuconych gałęzi, co nieźle dezorientuje turystę. W takiej sytuacji ktoś nie znający terenu może mieć wątpliwości.

Jest to uciążliwe dla pieszych turystów nie wspominając o rowerzystach, na szlakach jest dokładny bajzel nawet na rowerowych które z racji swojego przeznaczenia powinny być jakoś utrzymane. Sam urwałem szprychę przez te gałęzie a innym razem wywróciłem się - przy większych prędkościach można się zabić.

Od roku takie tarasowanie szlaków zaobserwować można na Łopieniu, Mogielicy i innych górach. Ciekawe jest to że drogi leśne nie będące szlakami są w lepszym stanie od szlaków - tutaj ścinający drzewa posprzątali aby lepiej było się im poruszać, a na szlaku może być bałagan.

Adam Kapturkiewicz, 2000-2002

wstecz   dalej